Ładowanie...

o moim odejściu

Podjęcie tej decyzji nie przyszło mi łatwo. Za cztery miesiące będzie mijał drugi rok, odkąd zostałam szefową Kettei. Przekazano mi tę grupę jak tykającą bombę. Wszyscy oczekiwali, że wybuchnie w ciągu następnych miesięcy, więc jestem naprawdę dumna, że udało nam się przetrwać tak długo. Było mi ciężko. Nie będę kłamała. Miałam ludzi, ale takich, którzy nic nie robili bądź robili rozdział na miesiąc. Pierdylion projektów, których nawet nie lubiłam. Było okropnie, naprawdę.

Wiele osób mi mówi, że jestem super szefową i tak dalej, lecz, mówiąc szczerze, nie uważam się za taką. Jestem prokrastynatorką. Chyba tak to się odmienia. W skrócie: robię wszystko na ostatnią chwilę. Podsumowując, za robienie mang przed aktualką biorę się (w najlepszym wypadku) tydzień przed bądź (w najgorszym przypadku) dwa dni przed. To wyjaśnia, dlaczego tak często je przekładamy, nie XD? Poza tym mam sklerozę. Często proszę dwie różne osoby, by zrobiły ten sam rozdział. Wstyd.

Na początku mojego szefostwa miałam też problem z rozdzielaniem relacji. Głupio było mi upominać osoby starsze ode mnie xD. Długo zajęła mi nauka, a i tak mam jeszcze długą drogę do przejścia. Niestety, nadszedł czas pożegnania. Widzicie, kiedyś pewna osoba powiedziała mi, iż upadek grupy zaczyna się od szefowej. Zaczyna mniej robić. Mniej przebywać na komunikatorach. Mniej kontrolować. W momencie, gdy wypala się szef, wypala się cała grupa. Nie jestem wyjątkiem. Za każdym razem, gdy ktoś się mnie pyta, skąd mam siłę na to wszystko, to ja odpowiadam, że nie mam. “Jadę na oparach”. Nie lubię większości naszych mang. Są nudne. Głupie. Lecz mam obowiązek kontynuowania dziedzictwa. No i wyświetlenia by nam spadły.  Beznadzieja xD. Nie mogłam wymienić całego naszego gównianego repertuaru…

Jestem zmęczona, ludki. Wkurza mnie to, iż moje hobby przeistoczyło się w obowiązek. Ludzie! Przecież ja nienawidzę obowiązków! To jak druga praca! W pewnym momencie czułam się, jakby został mi odebrany wybór. Muszę zrobić tłumaczenie tej mangi, bo nikt inny tego nie zrobi. Muszę zrobić type tej mangi, bo nikt inny tego nie zrobi. Muszę zrobić wiele rzeczy. Bo nie mam ludzi. Bo nikt w mojej grupie już nie ma zapału.

Z drugiej strony, wiecie, jestem baaardzo przywiązana do Kettei. Pamiętam jeszcze te czasy, gdy jako młody człowieczek dołączyłam na discorda. Jak wszyscy pisaliśmy jak pojebani, nawet podczas sylwestra. Jak się bałam Pawwita i Meivels (bo admini, no błagam), wkurzałam specjalnie ludzi, a potem udawałam niewinną. Czuję niesamowitą nostalgię, gdy wspominam te czasy. Nie do końca były lepsze, ale na pewno inne. I żywsze. Moment, gdy główny kanał na discordzie dosłownie umarł, trochę mnie przeraził.

A więc zamykam grupę. Mam jeszcze jeden powód i, uwaga, uwaga, muszę zdradzić przez niego swój wiek – mam w przyszłym roku maturę. Przez ostatnie 3 lata dosłownie plułam na naukę, ale jednak planuję zarobić w przyszłości jakieś pieniądze, więc muszę się pouczyć. I wiem, że skanlacje mi w tym nie pomogą. Wręcz przeciwnie – podejrzewam, że całkowicie odwiodą mnie od mojego celu.

Jest więc to ostatnia aktualka Kettei.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To był żart.

Udał się?

Mam nadzieję.
Choć w sumie większość z tego, co napisałam, to prawda xD. Tak, jestem zmęczona mangami. Tak, jestem wypalona. Ale zostało mi jeszcze trochę oparów, na których mogę pojechać. I tak, mam maturę w tym roku! Przez co całe wakacje spędziłam nad mangami, byście mieli te cholerne aktualki.

Aktualki będą co miesiąc, mogą być rzadziej. Będą miały 20 rozdziałów. Nie więcej. Dalej będę je pisała. Czasami może zlecę to komuś innemu. A tak to… Nie będzie mnie. Więc chciałam was takim żartem pożegnać.

Mam nadzieję, że mieliście zawał, ha, ha, ha. Uff, to było dobre. Podobało mi się. Kocham was.

 

Dobra, czas teraz na normalny wstęp. Dzień dobry wieczór wszystkim!
Oczywiście miałam ostatnio mnóstwo czasu, by oglądać dramy, więc mam teraz mnóstwo do opowiedzenia.

Na netflixie całkiem niedawno pokazała się drama “It’s okay to not be okay”. Jako dziecko specjalnej troski, jeśli chodzi o dramy, spiraciłam wszystkie odcinki z angielskiego Netflixa i obejrzałam je coś koło dwóch tygodni przed premierą na polskiej stronie. Ta. Nie mogłam czekać.
Historia opowiada o kobiecie, autorce bajek dla dzieci (które moim zdaniem mają zdecydowanie zbyt dorosłą treść i morał, no ale nie mogłaby to być książeczka o pszczółkach i kaczuszkach, więc jest o zombie), która, delikatnie mówiąc, ma nasrane w łbie. Mniej delikatnie – ma osobowość dyssocjalną. Dam wam kilka minut na wyszukanie tego w google.
Głównym bohaterem jest mężczyzna, który pracuje w szpitalach psychiatrycznych i mniej więcej co rok przenosi się do innego. Dlaczego? Przez swojego brata. Jego brat ma autyzm, choć w społeczeństwie całkiem sobie radzi. Jest brutalnie szczery i chwała mu za to, ponieważ stworzył dzięki temu wiele humorystycznych momentów. No i uwielbia książki głównej bohaterki.
Jeśli chodzi o fabułę i tak dalej – mniej więcej po 8 odcinku zaczyna się dziać coś więcej niż rozwój bohaterów. Muszę przyznać, że podobają mi się warstwy postaci. To, że nie są prości, a skomplikowani. Mają swoje problemy, swój sposób myślenia i swoje życie. Choć główna bohaterka czasami mnie załamywała swoją dziecinnością. Muszę też dodać, że popłakałam się na koniec – choć nie dlatego, iż zakończenie było smutne czy szczęśliwe. Było po prostu piękne. Po dobrych dramach zazwyczaj trochę mi smutno, że je skończyłam, ale przy tej… Po prostu byłam spełniona xD

Obejrzałam również Korean Oddysey. Również na Netflixie. Straaaszne gówno z okropnym potencjałem. Problem był taki, iż stworzyli głupią główną bohaterkę, która po kolei zabijała każdą przyjemność z tej dramy. Dawała się manipulować. Zawsze. Nie uczyła się na błędach. Była naiwna. Dobra. Piękna. Tfu. Jak te wszystkie bohaterki opowiadań na wattpadach. Tfu. Ale główny bohater? Człowieku. Takiego faceta chcę. Ten człowiek ma gadkę xD
Ale o czym jest ta kdrama? Cóż, główna bohaterka od dzieciństwa widzi duchy, po czym pewnego dnia spotyka jakiegoś randomowego faceta, który umie je odganiać. Każe jej iść na jakąś tam górę i coś jej przynieść (nic podejrzanego w tym nie ma) i ona idzie na tę górę i spotyka kolejnego totalnie-nie-podejrzanego faceta, z którym zawiera pakt. Za dziecka też mądrością nie grzeszyła. Tak czy siak, dzięki kontraktowi uwalnia drugiego niepodejrzanego faceta z góry (która, jak się okazało, była jego więzieniem) i ten jeszcze ją wykiwał na tej umowie, przez co zniknął. I tak to się zaczyna.
Głupie jak cholera. I osobiście nie znoszę też aktorstwa głównej bohaterki. Cały czas miała tą samą mimikę twarzy, którą łatwo odczytać. Obejrzałam tę dramę dla faceta xD

I, uwaga, skończyłam oba sezony The Umbrella Academy! W dwa dni! (Nie pytajcie). Podobało mi się. Vanya była wkurzająca, Diego dopiero w drugim sezonie. Ale bardzo mi się podobało. Nawet nie wiem, czemu. Kompletnie nie czułam napięcia. Cieszyłam się każdą minutą i śmiałam się z każdego momentu. Polecam, obejrzyjcie.

 

Dobra, czas na moje brednie. Tak z dwa tygodnie temu miałam fazę na carbonarę. I, boi, to nie było dla mnie dobre. Codziennie jadłam jedną porcję, którą zamawiałam z restauracji, która jest, ile, 5 minut ode mnie? Przeszło mi po pięciu dniach. Więc, tak…
I w ogóle to walić Banoli! Zamówiłam od nich pizzę o 20, a restaurację nie mają tak daleko ode mnie, więc myślałam, że będą koło 21. Maksymalnie. O 22:30 ich nie było, więc zamówiłam żarcie z innej pizzeri. I przyszła Banoli.O 23. Szaleńcy.
Druga pizza też przyszła btw.

https://cdn.discordapp.com/attachments/703365475769516144/747178377932177499/3rzko6s0trc51.jpgWłaśnie! Przypomniałam sobie, że w ostatniej aktualce o kimś zapomniałam – o Zupie. No tak. Cały miesiąc zajęło mi przypomnienie sobie o nim. To nie tak, że go specjalnie pominęłam. Nie ma mowy. Zupa jest wspaniałym człowieczkiem, który gada o bardzo ciekawych rzeczach… Na przykład… Czekaj, co to było? Strangelety. Wszystko, by zmusić mnie do wyjścia na dwór.
Btw po ostatniej aktu uświadomiłam sobie, że powtórzyłam opis dramy Itaewon. Mój błąd. Mówiłam, że mam sklerozę. Dlatego też zapomniałam o memie na aktualkę Żółci, he, he… W końcu go dodali, ale mój wstyd nigdy nie zostanie zmyty… Zupa z tej okazji zrobił mi mema, którego bezczelnie ukradnę i tu umieszczę xD

He, he.

 

Właśnie, mam kolejne same złe wiadomości! Porzucamy exte! Nikt nie chce robić tego projektu i każdy z nas uważa go za kulę przy nodze (“każdy z nas”, czyli ja, ale tylko moje zdanie się liczy xD). Być może zastanawiacie się, dlaczego, do cholery, porzucamy tyle projektów?
Nikt ich nie chce robić i uważamy je za gówno (again: me). Większość tytułów, jakie robimy, dostałam w spadku po poprzednich szefach i ja je niekoniecznie lubię, okej? Szczególnie Legend. Fosfor sam się zgłosił do robienia tej mangi, a teraz się otwarcie przyznaje, że to był błąd xD
Tak czy siak, mam zamiar trochę zmienić nasz repertuar. Znaczy, jak wrócę. Do tego czasu będziemy robić to, co mamy. Chyba że uda mi się zrobić przed końcem wakacji ten projekt, który mam zaplanowany.

Właśnie. Etyka. Rozdziały etyki pojawią się do końca tygodnia, ponieważ stwierdziłam (tłumacząc wczoraj w nocy kolejny rozdział), że nie będę powtarzała historii i zrywała nocy na tę mangę. Poza tym nie chcę się z nią rozstać w takiej atmosferze. Więc, ta, zrobię je w swoim czasie.
I, ej, pojawił się w końcu wieśniak! No i Wortenia! Pamiętacie może tego nowego, którego podobno ukradłam od Zupy? Nie, nie dołączył do Kettei, ale zgodził się przetłumaczyć mi po japońsku ten projekt. Jestem szczęśliwa. Szczególnie że anglicy zbytnio się nie spieszą. Więc dzięki wielkie, Kastratore.

Poza tym Eldax, nowy tłumacz talesów (dzięki Bogu, w końcu), znalazł mi stare rozdziały Nany to Kaoru… Które znikły po upadku Centrum Mangi. Zamieścimy je na stronie i mangadexie (nie podpisując się pod nie) i będziemy dalej kontynuowali robotę. W końcu.

Kumo nie ma, bo mi się nie chciało. Tyle.

Rozdziały:

Battle Through The Heaven 103

Battle Through The Heaven 104

Battle Through The Heaven 105

Chronicles of Heavenly Demon 18

Chronicles of Heavenly Demon 19

Chronicles of Heavenly Demon 20

Chronicles of Heavenly Demon 21

Chronicles of Heavenly Demon 22

Legend 26

Lv999 no Murabito 19

Mousou Telepathy 121-130

Nana to Kaoru 22

Nana to Kaoru 23

Nana to Kaoru 24

Nana to Kaoru 25

Nana to Kaoru 26

Nana to Kaoru 27

Nana to Kaoru 28

Nana to Kaoru 29

Nana to Kaoru 30

Nana to Kaoru 31

Nana to Kaoru 32

Nana to Kaoru 33

Nana to Kaoru 34

Nana to Kaoru 35

Nana to Kaoru 36

Nana to Kaoru 37

 Nana to Kaoru 38

Tales of Demons and Gods 213

Tales of Demons and Gods 213.5

Tales of Demons and Gods 214

Tales of Demons and Gods 214.5

Tales of Demons and Gods 215

Tales of Demons and Gods 215.5

Tales of Demons and Gods 216

Tales of Demons and Gods 216.5

Tales of Demons and Gods 217

Tales of Demons and Gods 217.5

Wortenia no Senki 29

+ (w ciągu tygodnia Kiedyś zrobię, lol)

We Shall Now Begin Ethics 16

We Shall Now Begin Ethics 17

We Shall Now Begin Ethics 18

We Shall Now Begin Ethics 19

We Shall Now Begin Ethics 20

We Shall Now Begin Ethics 21

 

Ps. Pa, pa, Szomti!

Ps2. Tytuł to odniesienie do filmiku Gargamela :>

Miłego czytania!

15 thoughts on “o moim odejściu

  1. Ty to wiesz jak przestraszyć człowieka i wywołać zawał xD
    Ogółem dziękuję za ciężką pracę, jeśli potrzebujesz, zrób sobie przerwę na chwilę od tego wszystkiego, najważniejsze jest to jak się czujesz

  2. Ja tu zawał dostałem a to był bejt ja zaraz niewytrzymiem XD…
    Ja tu łzy ronie a tu nagle “To był żart.
    Udał się? ” no ja cię ^o^
    Dzięki za kolejne rozdziały a także powodzenia w nauce!
    W kolejnej aktualne ma być kumo desu ga nani ka rozumiesz -_- (XD).

  3. Przez chwilę myślałam, że dostanę zawału. Chwała, że to był tylko żart. Bez Ciebie i twoich aktualek to nie było by to samo. No i tłumaczenie tytuły które lubię.
    Rozdziały mogą być rzadko ważne że są.
    Dbajcie o zdrowie (szczególnie psychiczne ;)).
    Dzięki za Rozdziały!

  4. Cholera jasna! może nie zawał ale stan przedzawałowy zaliczyłam. Uff. Więcej motywacji i zabawy z niewątpliwych osiągnięć a mniej czarnego humoru życzę.

Dodaj komentarz