Ładowanie...

Komentujcie, niewdzięcznicy.

Dzień- (znowu zaczęłam pisać w tekstowej zakładce (tej, w której pisze się kody), no cholera jasna).

Dzień dobry wieczór.

Tytuł zarąbałam od Zupy. Kiedyś tak napisał na serwerze Żółci i wpadło mi w oko.

Właśnie przeczytałam jedną z moich starych aktualek i stwierdziłam, że brzmię w niej obrzydliwie radośnie. Ucieszyło mnie jednak, że ja w sumie umiem sensownie pisać. Lekcje polskiego w szkole i mój wynik matury jakoś podkopały we mnie tę pewność siebie. Szczególnie że pisałam, od kiedy pamiętam. I nie mówię o rozprawkach, notatkach czy innych tam rzeczach, nie. Chodzi mi o pisanie opowiadań bądź wierszy.
Pamiętam, że mój pierwszy dłuższy “utwór” napisałam w wieku 11 lat i opowiadał on o wolności. Drugi napisałam o nieśmiertelności. Żeby nie było – nie pisałam z doświadczenia. Chyba nikomu ich nie pokazałam. Oba dzieła oczywiście już straciłam, nie wiem, gdzie się podziewają, ale w moim umyśle kojarzą się z bielą. Pamiętam też jeszcze jedno opowiadanie, które pokazałam nawet mojej wychowawczyni (która była także nauczycielką od polskiego), która nawet mi je jakoś odrobinę poprawiła. Nie robiłam dużo błędów. Tak czy siak, utwór opowiadał o jakiejś dziewczynie. Pamiętam też, że w nim ktoś umierał. I że było to w czasie zimy. Pamiętam coś o oczach oraz jak się szczyciłam opisem krwi na śniegu.
Hm…
Gdy pierwszy raz przeczytałam moje opowiadanie mojemu… dziadkowi? A może babci? Nie wiem. Tak czy siak, bardzo wyraźnie pamiętam, że spytali mnie, dlaczego piszę na temat takich smutnych rzeczy? W moich wspomnieniach najwyraźniejsze jest zdziwienie, które wtedy poczułam, albowiem chyba myślałam, że wszyscy widzą tak życie. To było już chyba w gimnazjum.

Temat nieśmiertelności od kiedy pamiętam miał dla mnie niesamowity urok. I nie mam na myśli bogów czy nieludzi, którzy nie są śmiertelni – mam na myśli nieśmiertelnych ludzi. Człowiek, który nie umiera. Nie choruje. Najczęściej nie da się go porządnie zranić. Czy to dlatego że się regeneruje w milisekundę, czy dlatego że jest nietykalny – to nie jest ważne. Nieśmiertelny człowiek. Nieśmiertelny samobójca. To nawet brzmi wspaniale. Uwielbiam ten temat. Ile razy o nim pisałam, tyle razy wydawało mi się, że nie potrafię go poprawnie przedstawić. Chyba nawet miałam jakieś moje zapiski z 2013 roku, gdzie po raz pierwszy porządnie opisałam myśli nieśmiertelnej dziewczyny, pijącej ze znajomymi przy ognisku. Miało bardzo smutne zakończenie.

Podejrzewam, że powodem mojego zauroczenia jest to, że uważam smutek za piękny. Uwielbiam płakać nad serialami, mangami, książkami czy filmami, ale tylko wtedy gdy smutek jest piękny. Jakby podać anime… Angel Beats. Wspominałam już o nim kiedyś. Oglądałam go jakieś dobre kilka lat temu, więc moje wspomnienia o nim są trochę zamazane, lecz dalej pamiętam ogólną fabułę. Szczególnie zakończenie. Niestety, nie mogę wam powiedzieć, o czym jest, ponieważ nawet najbardziej ogólny opis tego anime może zaspoilerować końcówkę, która złamała mi serce.

Dobrym przykładem jest także film Siedem Dusz. Dostępny na Netflixie już teraz! Patrzcie na tę reklamę. Całkiem niedawno obejrzałam go o 2 w nocy, by odpocząć od czyszczenia mang. Trochę płakałam, lecz przez długi czas po prostu chodziłam smutna z lekkim żalem i ściśniętym sercem. Jest to piękny film. Trochę głupi, ale piękny. Myślę, że dla niektórych miał szczęśliwe zakończenie.

O czym to ja? Ach tak, o moim pisaniu! Hm. Pamiętam, że moim najdłuższym dziełem był 3 rozdziałowy romans. Jezu. Dalej go mam. Opowiadał o rudowowłosej dziewczynie, która była bogata i chyba miała coś wspólnego z mafią… No i miała paczkę przyjaciół (coś, czego ja nigdy nie miałam, hehehe…). Oczywiście, fabuła jest totalnie walnięta, bo pierwszy pocałunek głównej bohaterki i bohatera występuje już w pierwszym rozdziale. No i wiesz, tradycyjnie, piękna, wspaniała, mądra główna bohaterka, super hiper szybka fabuła, mnóstwo postaci, które nie sposób spamiętać i główny facet (Nathan?), który istnieje tylko po to, by być facetem głównej bohaterki. Wiecie, typowa wattpadowa historia. Szczerze, miała ona kilka ciekawych wątków, ale… Jezu, żenada. No po prostu mi wstyd. I to jest mój najdłuższy utwór! Każdy rozdział ma 20 stron A4.

Najgorsze uczucie dla amatora-pisarza jest wtedy, gdy zapisze sobie jakiś kawałek pomysłu, po czym nie ma już dalej weny albo pomysłu, albo motywacji, albo determinacji, albo po prostu mu się nie chce go kontynuować, więc zamyka plik, zapisując go, i otwiera go kilka lat albo miesięcy później, po czym co? Nie pamięta, jaka historia stała za tym kawałkiem, który napisał. Tyle razy mi się to zdarzyło! Mam jakieś jednostronnicowe krótkie urywki czegoś… czegoś większego… I miałam plan, że główna bohaterka… Coś… Hm. No i se wymyśl, człowieku.
Lecz moim największym problemem jest to, że mnie moje własne historie po pewnym czasie po prostu nudzą. (Po części uważam to za znak, że lepiej tego nie pisać). Tyle razy obrabiam je w głowie, tworzę historię do każdego bohatera, to, jak mają się zachować i dlaczego, czemu to zadziała, a to nie, jak świat działa, gdzie oni są i bla, bla, bla bla bla
W pewnym momencie przejadę się po tym już tyle razy, że już mi się nie chce. I tę historię opisałam już siedmiu (okej, nie mam aż tylu, może trzem) znajomym, którzy mówią do mnie “to brzmi świetnie! Napisz to!”. Dziękuję za wsparcie, ale, bejbe, tego na oczy nigdy nie ujrzysz.

Najgorsze jest to, że jak opisuję to na głos, to to zawsze brzmi jak najprostsze gówno, a w mojej głowie, wiecie, dramatyczne efekty, muzyka i w ogóle. Masakra. A potem patrzę na niektóre książki w empiku wycelowane w demografię “BARDZO młode i ignoranckie nastolatki” i stwierdzam, że może jest nadzieja. Że może moja historia o czerwonowłosej dziewczynie nie jest taka zła. Może.

 

Mam dość pisania o pisaniu. Po prostu ostatnio stwierdziłam, że w sumie mało o sobie piszę w aktualkach. Wiecie, coś o mnie, mnie, nie o tym, co mi się przydarzyło albo co się dzieje albo moją opinię… Może jednak trochę o mnie piszę. Tak czy siak, wiele z tych tematów nie poruszam celowo. Lecz ostatnio zauważyłam, że kiedyś pisałam o wiele więcej na temat grupy! A przynajmniej na temat tego, co się w niej dzieje.
No więc Kettei jest martwe.

To tyle. Myśleliście, że coś więcej? Rzadko kiedy ktokolwiek cokolwiek pisze na czacie dla grupy. Wait, nie. Jednak pisali tam trzy dni temu. O erekcji. Cholera.
Tak czy siak-

Tłumaczenie! Chciałam cię poskarżyć na tłumaczenie rzeczy, pamiętam. Być może już to słyszeliście, ale nie znoszę tłumaczyć. Główny powód, dlaczego? Nie jestem w tym dobra. Albo przynajmniej nie czuję się w tym dobra. Wiecie, podczas tłumaczenia angielskiego tekstu nie tylko się go tłumaczy, a interpretuje. Poza tym czasami trzeba ogarniać idiomy, słownictwo własne i inne gówna, które sprawiają, że się pocę przed kompem. Mam wrażenie, że moja natura korektora trochę pomaga, lecz dalej mam dni, gdy karta z tłumaczem google jest używana niemal przy każdym dymku. Walić te dni. Niszczą mi humor.
Z drugiej strony dzięki tłumaczeniu mam o wiele lepsze zrozumienie niektórych mang. Czasami gdy czyta się niektóre mangi, po prostu omiata się tekst spojrzeniem, łapie się ogólny sens i idzie się dalej. A ja? Ja jestem w stanie wyrecytować ci większość nazw własnych Talesów. W końcu specjalnie dla nich stworzyłam słownik. Jest piękny, ma nawet spis treści. (Tak, chwalę się).

Z drugiej strony, tłumaczenie Kumo to ból. Tak się cieszę, że robi to ktoś inny. Za każdym razem, gdy widzę ścianę spisu umiejętności w kumo, to chce mi się płakać. Zresztą nie tylko mi, każdemu, co robi przy tym projekcie. Najgorsza jest świadomość, że i tak każdy będzie miał ten nasz wysiłek w dupie, bo obrzuci się to spojrzeniem i przewinie się dalej. I nie kłamcie, bo też tak robię przy mangach, które nie tłumaczę.

 

Muszę was rozczarować, lecz prawdopodobnie od teraz na stronie nie będą pojawiały się zdjęcia mojego okropnego gotowania. Powód? Kojarzycie, jak w jakiejśtam aktualce wspomniałam o tym, że miałam covid i zmienił mi się tymczasowo smak? No więc zmienił się permanentnie. A jako że teraz większość rzeczy mi nie smakuje, to nauczyłam się gotować te, które mi smakują. Rodzinka się cieszy, bo wyznaję zasadę, że skoro gotuję dla siebie rzeczami, które kupiłam za wspólne pieniądze, to w sumie mogę ugotować dla wszystkich. Na szczęście wyznaję także zasadę, że jeśli ja gotowałam, to garów nie myję. Minusem jest to, że i tak wszystko wkładają do zmywarki.

 

Chciałam coś jeszcze dodać o… Moim pragnieniu reakcji. Ach, no tak. Uwielbiam, gdy ktoś reaguje na nasze mangi. Zwykłe dziękuję jest zawsze pomocne. Nie macie pojęcia, jak bardzo pomogły te odpowiedzi w ankiecie. W końcu czułam się, jakbym robiła to dla żywych i oddychających osób. Prócz na komentarze, patrzę także na reakcje emoji pod ogłoszeniami na naszym serwerze. Zazwyczaj jest koło 20 serduszek. Rozwala mnie to, że jak pytam o opinię czytelników, to dosięgamy 70 reakcji, a tak to, 20 serduszek. Pff.
Pamiętam, jak rozwaliło mnie to, że gdy Idemolkal napisał swoją pierwszą aktualkę na stronie, to dostał po raz pierwszy ponad 30 serduszek. Najwięcej z wszystkich. No wiecie co.

 

Dobra, w aktunotatce mam jeszcze dwa punkty.
Chciałam się z wami podzielić moimi ulubionymi projektami, albowiem ciągle narzekam. Większość z nich jest, niestety, po angielsku (albowiem po tym języku czytam), lecz postaram się podlinkować projekty, które są tłumaczone na polski. (Ach, to promowanie polskich grup).

Chcę tylko zaznaczyć, że niemal do każdego z tych projektów mam ALE. Jestem wymagającym czytelnikiem i niemal zawsze znajdę w historii coś, co mi się nie podoba.
Oraz NIE MAM POJĘCIA, JAK TŁUMACZĄ TE GRUPY. Nie czytam polskich skanlacji.

 

Zacznijmy od top 3, czyli…

Nano Machine. O ile się nie mylę, robią je dwie polskie grupy… Chwila, idę szukać linka. Znalazłam, nawet bezpośrednio do grupy wam dałam, ha, ha.
Lubię tę historię, bo jest prosta. Ma bardzo ładną kreskę. W miarę sensownego głównego bohatera. Wydaje mi się, że lubię także fakt, iż ta manga mnie po prostu nie stresuje. Masz całkiem przystojnego głównego bohatera, który na samym początku jest bardzo słaby. Chłopak na granicy śmierci spotyka jakiegoś ziomka z przyszłości, który wstrzykuje mu jakąś substancję, która okazuje się Nano – coś ala robot w człowieku, co mu pomaga, zamiast szkodzić. Niby tam to próbują jakoś naukowo usprawiedliwić, ale przecież każdy wie, że to bzdury.
Oczywiście, głównym celem głównego bohatera jest zemsta, za niego i jego matkę. Nano mu w tym pomaga, posiadając szereg umiejętności; między innymi pozbywanie się trucizny i wykorzystywanie jej cech odżywczych.
Jest to wciągająca manga, historia o bohaterze, który powoli, lecz uparcie dąży do celu.

SSS-Class Suicide Hunter. Uwielbiam historie o poświęceniu. Jest to smutna, piękna historia. I TO NIE DLATEGO ŻE SIĘ SMUTNO KOŃCZY. (Ona zakończenia jeszcze nie ma).
Główny bohater tej mangi zaczyna swoją przygodę z bardzo interesującą umiejętnością. Dzięki czystemu szczęściu i tej umiejętności zyskuje kolejną – absolutnie przerażąjąco potężną zdolność. Facet przez pierwsze kilkanaście rozdziałów ma po prostu szczęście, mnóstwo szczęścia i więcej szczęścia. Oraz wiele wściekłości i determinacji. Na samym początku jego celem także jest zemsta, lecz, co najdziwniejsze, gdy ją w końcu osiąga (a dzieje się to dość szybko), to staje się niesamowicie dobrym człowiekiem. I szalonym. Tak, główny bohater jest dobry i szalony, ponieważ nikt zdrowy na umyśle nie podjąłby takich decyzji, jakie podjął on. On się po prostu cały czas poświęca i nikt, kurna, o tym nie wie.
Idźcie to przeczytać. To złoto.

Omniscient Reader’s Viewpoint.
Ten sam autor, co The World After The End.
Omniscient Reader’s Viewpoint jest na podstawie novelki, która, tak, jest do końca przetłumaczona (na angielski, oczywiście). Osobiście jej nie czytałam, ale niektóre spoilery dosięgły moich uszu… I nie cieszy mnie to. Omniscient Reader’s Viewpoint opowiada o czytelniku. Czytelniku, który jako jedyny czytał nowelę i czytał ją do końca, nawet wtedy gdy wszyscy inni porzucili ją w połowie. Więc gdy świat noweli przenosi się do jego światu, nie jest aż tak zdezorientowany jak inni. Ma także kilka umiejętności, które posiada tylko on, jako czytelnik. Najlepszy jest 4 mur, który blokuje wszelkie emocjonalne zburzenia, ponieważ to jest tylko nowela, czyż nie? No… Nie do końca. Bardzo polecam tę lekturę. Główny bohater jest praktyczny, całkiem mądry i dobrze wykorzystuje swoją wiedzę oraz umiejętności.
Główny bohater noweli, której czytelnikiem jest główny bohater, także znajduje się w tej histori. Relacja “czytelnika” i głównego bohatera jest bardzo interesująca.

 

Chciałam także wspomnieć o romansie albo dwóch (walnę dwa, ale kompletnie różne).

Villains Are Destined to Die albo Death is The Only Ending for The Villainess.
Główna bohaterka jest wspaniała. Lubię ją, bo w przeciwieństwie do tych wszystkich głupich i cukierkowatych bohaterek, jest ludzka. Chowa urazę. Boi się śmierci. Jest wściekła na tych, co ją zranili. Czyż nie jest to wspaniałe? Uwielbiam to, jak potrafi dogadać ludziom, którzy się na niej poddali. Ponadto jest całkiem mądra. Jeśli chodzi o fabułę, to, oczywiście, tradycja. Głównej bohaterce coś się dzieje we współczeności (najczęściej umiera bądź zasypia), po czym budzi się w innym świecie. Jednak gruntalną różnicą jest to, iż główna bohaterka na samym początku nie jest w stanie mówić poza ustalonymi dialogami w grze. Potem wyłącza tę opcję. Na ten moment pierwszoplanową akcją jest przeżycie głównej bohaterki. Ma na tym punkcie obsesję, w sumie jak każdy człowiek w tej sytuacji. Ma 4… 5 facetów (albowiem gra, w którą grała, to haremówka) do wyboru, z czego dwóch to jej przyrodni bracie (śmiecie), niewolnik (psycho), czarodziej (podejrzany) i książę koronny (ekstremalnie niebezpieczny). Fun.

No i manga, która nie jest tłumaczona na polski – Yamada-kun to Lv999 no Koi wo Suru
Lubię ją, bo jest prosta i wyłamuje się z japońskich stereotypów. Główna bohaterka jest starsza od głównego bohatera. Chłopak jest dalej w liceum, dzielą ich dwa lata. Poznają się w grze. Nawiązują relację po dłuższym poznaniu (czyli w końcu nie miłość od pierwszego wejrzenia). Główna bohaterka jest trochę niezdarna, ale radosna i… zachowuje się dojrzale. Gdy ich relacja się zaczyna, to oboje są dojrzali. Trzymanie się za rękę? Jasne. Całowanie się? Normalka. W końcu główna bohaterka nie ucieka przed jej nowo nabyłym chłopakiem “bo sam jego widok ją zawstydza”. Rzygać. Manga bardziej dla kobiet, niestety. Wiem, że mało tutaj takich. Niemal żadnych. Więc jeśli lubisz sensowne romanse i umiesz angielski – zapraszam.

 

Ostatnią rzeczą na aktunotatce jest napisanie o tym, jak bardzo zgubne jest branie nowych projektów. Po pierwsze, zabierając się za mangę, która ma, nie wiem, 10, 20 rozdziałów, nie masz pojęcia, jak potoczy się ona dalej. Ile razy pierwsze 30 rozdziałów mangi mi się niesamowicie podobały, po czym cała historia szła w cholerę, bo główny bohater jest idiotą, to nie zliczę. A jako grupa skanlacyjna, to nie możesz powiedzieć “znudziła mi się manga, pff, porzucamy”, bo to tak nie do końca działa. To jednak jakieś zobowiązanie.
No, właśnie. Było jeszcze nieporozumienie, że doszli do nas nowi członkowie, bo wzięliśmy dwa nowe projekty… Ha, ha, ha. Wy chyba creditsów nie czytacie. SPÓJRZCIE ILE RAZY POJAWIA SIĘ NA NICH MOJE IMIĘ. TAM NIKOGO NOWEGO NIE MA. TO PO PROSTU JA. JA JESTEM MASOCHISTKĄ NAJWYRAŹNIEJ I WZIĘŁAM DWA NOWE PROJEKTY.

https://cdn.discordapp.com/attachments/330059603209486347/977638831849369640/The_World_After_The_End.jpg

 

 

Ostatnią sprawą jest konkurs:

https://cdn.discordapp.com/attachments/330059603209486347/977656543208169482/konkurs_1.jpg

https://cdn.discordapp.com/attachments/330059603209486347/977657476138815518/konkurs_2.jpg

https://cdn.discordapp.com/attachments/330059603209486347/977658726196600862/konkurs_3.jpg

To są nasi trzej zwycęzcy.

Wysłano nam także trzy inne prace:

https://cdn.discordapp.com/attachments/958071504954851338/958100644424716378/Reizouko_Ningen_Dai_1-gou.jpg

 

https://cdn.discordapp.com/attachments/958071504954851338/958100591463252038/Chronicles2.jpg

 

https://cdn.discordapp.com/attachments/958071504954851338/958100580851671070/Chronicles.jpg

No. Rozdziały:

Legend | 39 | 40 |

The World After The End  | 0 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | *

Wortenia Senki | 42 | (jutro)

 

*Rozdziały 4-9 pojawią się na mangadexie w ciągu 1-2 dni, albowiem Pawwit wrzucił je na mangadexa, a były to jego pierwsze rozdziały, które tam przesłał. Mnagadex ma politykę weryfikowania rozdziałów wrzuconych na stronę po raz pierwszy przez użytkownika, więc te rozdziały tam są, po prostu czekamy na weryfikację. Gdy ją otrzymamy, od razu podlinkujemy rozdziały.

 

No i mamy zaszczyt zobaczyć memy stworzone specjalnie dla nas przez Zupę:

https://cdn.discordapp.com/attachments/402192865197031426/964584020736368640/dxdd.gif

 

https://cdn.discordapp.com/attachments/402192865197031426/964584021231276062/mrina.jpg

 

Odpowiedzi na pytania, które z pewnością zadacie, są poniżej:

Czemu nie ma więcej rozdziałów?
Bo miałam problemy z sercem.

Czemu nie ma talesów?
Bo miałam problemy z sercem, które skutecznie uniemożliwiały mi pracę.

Czemu nie ma Btth?
Bo miałam problemy z sercem.

Czemu nie ma Chronicles?
Bo nie chce mi się go tłumaczyć.

Czemu nie ma Kumo?
Bo zrobienie go zabiera dużo czasu, a ja miałam problemy z sercem.

Czemu nie ma …?
Zmieniły mi się priorytety i zamiast gnoić się, że nie robię mang, staram się mieć z nimi lepszą relację – czyli nie zmuszam się do siedzenia po nocach i wybieram spędzanie czasu z rodziną zmiast siedzenie przed komputerem. No i miałam problemy z sercem.

Czemu przełożyłaś aktualkę?
BO MIAŁAM PROBLEMY Z SERCEM.

 

Nie martwcie się, to było byle gówno, nic poważnego, ale sam stres sprawił, że wszystkiego mi się odechciewało. Nic mi nie jest. Moje serduszko jest zdrowe i se żyje, tylko przez pewien czas panikowało, bo nie dostawało potrzebnych mu do prawidłowego funkcjonowania rzeczy. A ja, cóż, panikowałam razem z nim.

Nie będę wam obiecywać więcej rozdziałów, bo w czerwcu będzie aktualka z dodatkowymi rozdziałami od zwycięzców konkursów i nie chcę się znowu gnoić. Jeśli to oznacza mniej rozdziałów – trudno.

 

Miłego Czytania

 

11 thoughts on “Komentujcie, niewdzięcznicy.

  1. Dziękuję bardzo za aktualkę i fantastyczne rozdziały kolejnych mang i manhw. Trzymaj się Mrina! A memy jak zwykle są w punkt.

  2. Dzięki za aktualkę, tematyka nieśmiertelności jest ciekawa, ale też trochę smutna. 3 pierwsze mangi które wymieniłaś też bardzo lubię, a tej nie tłumaczonej nie znam. Czy ty nie za dużo projektów bierzesz na sobie? I zdrowia.

    1. Ponieważ został zamknięty. Używamy od teraz mangadexa, na którym znajdują się wszystkie nasze mangi.

      1. Nie wszystkie. Brakuje chociażby Mayonaka no Yuugu (Gekkan Web Otoko no Ko-llection! S Vol. 16)

Skomentuj Zawiedziony utratą rozdziałów Anuluj pisanie odpowiedzi