Ładowanie...

Challenge accepted i jak działają skanlacje.

O Boże, co tu się stało, Mei pisze aktualkę.

Dla ludzi, którym nie chce się czytać pierdół o moim życiu, ale chcą wiedzieć, jak działają skanlacje.

Dawno nie pisałam nic dłuższego, bo najdłuższą rzecz, jaką ostatnio pisałam, to dwie litanie do dwu osób, gdzie byłam mocno wkurzona. A na tym wpisy na stronę skanlacyjną chyba nie polegają. Siostra (4-letnia) mi lata nad uchem, więc zapowiada się długi dzień z długim wpisem, bo obiecałam Mrinie, że to, co teraz napiszę, będzie dłuższe niż jej wypociny sprzed miesiąca. Dla porównania ja mam obecnie 69 Niby wiedziałam o tym od miesiąca i niby jestem chora od 3 tygodni, więc już dawno temu mogłam się za to zabrać, ale tak naprawdę jestem leniem śmierdzącym i uzależniłam się od Civ V, a nowi malarze weneccy sami się nie kupią. Teraz trzymajcie za mnie kciuki, by zaraz coś mnie nie trafiło przez moją siostrę. Lubię dzieci, ale to stworzenie jest czasem niewyobrażająco wkurzające. Przy okazji jeszcze krzyczę na Pawwita, by “nie pił tego gówna”, ale coś nie działa. Pozdrawiam cię, Pawwit. <3

Chyba w ogóle dzisiaj pierwszy raz trafi nasza aktualka na Stratę Czasu – naszego partnera. That’s amazing. Nie wiem, czemu wcześniej tego nie robiliśmy, ale tak było. Jest tam parę tysięcy osób, więc to całkiem dobry plan, bo dzięki niej przybyło nam bardzo dużo czytelników.

Jeszcze śmieszne jest to, że piszę coś i nie wiem, na którą ma to być godzinę. Zaraz się okaże, że ma to być na za godzinę, a jestem w co najmniej 1/5 tekstu. Miałam tak w tym tygodniu z dwoma stronami z Lvla. Jestem beznadziejnym cleanerem, pewnie dlatego, że jestem QCem, a Mrina do mnie pisze, bym jej coś wyczyściła. Patrzę i chce mi się płakać.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak, dostałam to bez warstw i mówię, że chyba coś was boli, dajcie mi to w PSD. No i dostałam. Biorę pod pachę Predatora ze Straty Czasu, bo z jakiegoś powodu chyba lubi patrzeć, jak czyszczę mangę i siedzę z nim na głosowym przez parę godzin. Gdyby nie jego wysyłanie mi memów w międzyczasie, to pewnie bym wyrzuciła laptopa przez okno. Pozdrawiam cię, Pierdator. W mękach w końcu mi się udało. Oto efekt końcowy z eastereggiem. Jak zobaczyłam drugą stronę, to odechciało mi się żyć i powiedziałam, że inni mają sobie to sami robić.

Miałam wam się tłumaczyć, więc się tłumaczę. Ludzie, szanujmy swój czas i swoje laptopy. Chociaż podobno Szymik to zrobił, by było dobrze. Nie wiem już.

Co śmieszniejsze, to nie tak, że nie lubię czyścić mangi, nie lubię czyścić strasznie trudnej mangi i zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem w tym dobra. Przez parę godzin przy jednej stronie umiem pracować na tylko jednej warstwie, co dla większości dobrych edytorów jest czymś niewyobrażalnym, ale mi to starcza. Może dlatego jestem taka słaba. Albo to kwestia tego, że nigdy nawet nie chciało mi się nauczyć wszystkich mi przydatnych opcji i skrótów. HMMMM…

W sumie nawet kupiłam sobie tablet graficzny, by robić mangi, wtedy nawet miałam jeszcze trochę nadzieję, że będę coś rysować, ale nie wyszło, więc obecnie mam go na informatykę i do czyszczenia mang raz na ruski rok. Czy żałuję? O dziwo nie. Teraz nawet sobie nie wyobrażam, jak przez większość swojej “kariery” mogłam obsługiwać programy graficzne samą myszką i klawiaturą.

A, i pozdrawiam jeszcze Mrinę, z którą siedziałam ostatnie dwie noce na komórce i gadałyśmy głupoty. Kocham cię, Kicia. Mało z kim umiem o 2 w nocy rozmawiać o Szekspirze czy Królu Edypie.

(Szekspir jest zajebisty! – Mrina)

SKANLACJE, JAK TO DZIAŁA I Z CZYM TO SIĘ JE

I w sumie to pytanie jest niezwykle trudne i obszerne. A to dlatego, że każda grupa działa trochę inaczej, zmienia się to na przestrzeni lat, a w dodatku grupy z różnych krajów działają na różną modłę. Ciekawe, co nie? Postaram się wam pokazać z grubsza, jak to wygląda, ale to wszystko jest niemożliwe do zawarcia w jednym wpisie i trzeba to poczuć na własnej skórze. Ale od początku…

Skanlacje w Polsce zaczęły się jakoś w latach dziewięćdziesiątych, o ile jeszcze nie prędzej. Mam wrażenie, że poza sztuką wykonania niektórych rzeczy niewiele się zmieniło. Chodzi mi tutaj o czcionki, układ tekstu w dymkach czy czyszczenie stron. Kiedyś skanlatorzy musieli kupować z własnej kieszeni tomiki mangi i je skanować na jak najlepszym ksero. Te strony obrabiać, by nie było zagięć, cieni itp. Obecnie mało kto to praktykuje, w Polsce na pewno do przynajmniej części mang Ero-Senin. Taki tomik zazwyczaj po skserowaniu nie był już za bardzo zdatny do użytku, bo wyglądało to mniej więcej tak, a tak się go obrabiało. Już rozumiecie, skąd nazwa SKANlator? Dla niemówiących i słabo mówiących po angielsku – nie będę wam teraz tłumaczyć, co pani mówi, ale ona opowiada, co aktualnie robi w danym momencie, więc mało co tracicie z samego filmiku. Kolejna ciekawostka – kiedyś części osób jedynym zadaniem w grupie było tylko kupowanie mang, skanowanie ich i wysyłanie ich edytorom do dalszej obróbce. No i tak, kiedyś się tak robiło, a jak jest obecnie? Ebooki albo strony z RAWami, czyli “świeżymi” skanami. Szuka się po różnych, zazwyczaj azjatyckich stronach, nienaruszonych skanów w jak najlepszej jakości. Pewnie części osób może się wydawać, że to pójście na łatwiznę, ale powiedzmy sobie, że kupowanie tomików mangi i doliczanie to do innych kosztów grupy, o których potem powiem, to naprawdę wiele. A kolejnym problemem jest to, że mało kto ma takie dobre ksero i mało kto obecnie umiałby nauczyć kogoś innego, jak się takie tomy skanuje, bo tacy ludzie po prostu są już na wymarciu.

Mamy skany, ale potrzebujemy w ogóle grupę i stronę, i ekipę. Skąd to wziąć?

Najlepiej w odwrotnej kolejności, by się okazało, że nikt nie chce robić tego, co ty (xd). Grupy zakładają zazwyczaj w miarę doświadczeni skanlatorzy, którzy już rozumieją, jak działa nasze środowisko. No chyba że jesteś z Kettei. Wtedy nic nie musisz umieć. Ale do rzeczy. Początkowo grupę tworzą zazwyczaj 2-3 osoby. Po prostu trzeba się zgadać i znaleźć kogoś, kto chce mieć własną grupę i czuje się na siłach, by to prowadzić. Trzeba wybrać, gdzie będziemy mieć stronę, wybrać hosting i go opłacić, a to nie są małe pieniądze, zwłaszcza wtedy, kiedy chcesz trzymać wszystkie pliki na tym hostingu (u nas jakieś 500 złotych rocznie), domenę, forum oraz przede wszystkim nazwę.

Po otwarciu takiej strony i wypuszczeniu paru pierwszych rozdziałów przydałoby się otworzyć rekrutację, by grupa mogła się rozrosnąć i żyć. Ważnym jest to, by mieć ciekawe tytuły, by przyciągnąć jak najwięcej osób. Im więcej czytelników i im żywsza grupa, tym więcej chętnych. Testy robi się samemu. Na każde stanowisko. ALE nie każda grupa ma te same stanowiska. To ustala administracja danej grupy. U nas jest to tłumacz, korektor, cleaner, typesetter i QC. Ich zadania też potem opiszę.

Czy to wszystko? Oczywiście, że nie. Trzeba mieć jakieś komunikatory, przez wiele lat było to Chatango, często fora, a obecnie Discord. Chociaż fora nadal funkcjonują, ale nie do komunikacji. Kettei też je ma. Na forum oddajemy część naszej pracy, by złożyć z tego rozdział gotowy do czytania. Naprawdę przydatne, bo widać jak na dłoni, co jest, a czego brakuje. Nasze wygląda tak:

Nie, nie każdy ma to po czesku, ja po prostu bardzo lubię czeski i mam wszystko po czesku. Inni mają to domyślnie po polsku lub po angielsku. Już nie pamiętam.

P.S. Proszę nam nie próbować się rejestrować na forum, bo będzie syf, a i tak sami nic nie przeczytacie bez zatwierdzenia konta.

Kiedyś rozdziały trafiały na stronę grupy (jeśli miała na tyle dużo miejsca na hostingu) i na Centrum Mangi, które padło jakieś dwa lata temu. Obecnie wszyscy to wrzucamy do siebie i część z nas na MangaDex.

Centrum Mangi to było dosłownie centrum życia skanlatorów i czytelników. Parę tysięcy rozdziałów tylko po polsku, ogłoszenia, Chatango, wyszukiwarka mang, własna biblioteka, możliwość komentowania, nowości etc. Niestety to już nie wróci.

Ale jak wyglądają te pojedyncze funkcje?

1. TŁUMACZENIE

Często wszystkim się wydaje, że to jest najważniejszy punkt całych skanlacji i to tłumaczom jest się najbardziej wdzięcznym. No jasne, bez nich nie moglibyśmy czytać mang w naszym ojczystym języku, ale tak samo jakbyśmy nie mogli czytać mang bez edytorów, chyba że ktoś lubi czytać surowy tekst z notatnika… Tutaj chyba nie ma za dużo do mówienia. Zazwyczaj to wygląda tak, że ktoś szuka sobie mangi w języku, który zna (zazwyczaj angielski) i tłumaczy ją na polski (zazwyczaj w Wordzie). Polacy zazwyczaj tłumaczą z angielskiego, czyli z drugiej ręki, ale czasem zdarzają się tłumacze z japońskiego, francuskiego, niemieckiego czy chińskiego. Sama kiedyś tłumaczyłam Talesy z francuskiego.

2. KOREKTA

I tutaj chyba nie ma wiele do tłumaczenia. Gdy gotowe tłumaczenie trafi na forum. Zazwyczaj tłumacz lub szef grupy daje o tym znać. Idzie wtedy wszystko o wiele szybciej. Ale to chyba logiczne. Korektor poprawia błędy językowe, zmienia całkowicie zdania itp. Potrzebna jest do tego duża wiedza na temat poprawności językowej i dobrze by było, gdyby się znało język, z którego tłumaczył tłumacz, bo trzeba patrzeć na źródło, skąd mamy przekład.

3. CLEANING

Czyli po prostu czyszczenie stron. Nie musi się to oczywiście odbywać po korekcie, ale może przed lub w trakcie. Zazwyczaj cleaner jest pełnym edytorem, czyli umie czyścić japoński tekst i wklejać polski. Niektórzy, bardziej uzdolnieni i z większym zapałem, robią na przykład pełną edycję i korektę lub tłumaczenie. Różnie to bywa.

4. TYPESETTING

Czyli wklejanie tekstu. Na wyczyszczoną stronę wkleja się tekst po korekcie. Czasem wprowadza jakieś poprawki w cleaningu, bo na przykład strona była za trudna, jak macie wyżej na przykładzie Lv999 no Murabito.

5. QC

To to, co ja najczęściej robiłam, gdy jeszcze byłam w grupie. Jest to sprawdzanie stron po wklejeniu tekstu po korekcie. Na tę pozycję zawsze jest dużo chętnych, ale mało nadających się osób. Często takie osoby mają o wiele większą wiedzę niż korektorzy, muszą znać podstawy edycji, języki i wyczucie stylu oraz estetyki. Dużo kuców, które znam, bo tak się często nazywamy, mają własny język czy kod, by szybciej przekazywać informacje, w tym ja. Kiedyś nagrywałam, jak robiłam Legend, macie.

Często w grupach skanlacyjnych nie ma pozycji QC, a cleaner i typesetter są jednym stanowiskiem. Czasem cleaner jest nazywany też edytorem, więc radzę się upewniać, na co dokładnie aplikujecie, gdy macie taki zamiar. Niektóre grupy na przykład jeszcze nie mają korekty, bo po prostu nie ma do tego ludzi albo uważają, że nie są oni potrzebni.

I to są niewielkie różnice w grupach, wiadomo, że jest jeszcze inna systematyczność, inne zarządzanie, mentalność osób itp. Tego nie da się po prostu opisać. Za to ciekawostka, jeżeli chodzi o różnice w międzynarodowych skanlacjach: Polacy w przeciwieństwie do angielskich skanlacji czyszczą sfx-y, czyli te znaczki typu “tup tup” etc. Mało jakiej innej nacji się chce. Tak samo mamy inny sposób nakładania tekstu. Polacy starają się ustawić tekst w kwadrat bądź prostokąt, a Anglicy w diament.

Ach, i czasem zdarzają się jointy (czyli łączenie sił co najmniej dwóch grup do jednego projektu) międzynarodowe.

Oczywiście, nasze środowisko nie jest duże i ważne są znajomości. Nawet to nie jest trudne, bo większość z nas jakkolwiek się kojarzy. Dobrze korzystać z doświadczenia osób starszych stażem, a skanlatorzy są często chętni do pomocy młodszym. Uczymy się z naszego własnego pokolenia na pokolenie. Obecnie raczej nie ma samouków, a po upadku Centrum Mangi nasza komunikacja ma się trochę lepiej, odkąd większość grup przeszło na Discord.

Cieszę się, jeżeli ktoś przetrwał do końca i życzę miłych rozdziałów. Mam nadzieję, że rozwiałam czyjeś wątpliwości lub zaspokoiłam czyjąś ciekawość.

Rozdziały:

Battle Through The Heaven 66

Kono Yuusha ga Ore Tueee Kuse ni Shinchou Sugiru 1 (dodamy jutro [Czyli dwa tygodnie później])

Kumo Desu ga, Nani ka? 10.1

Kumo Desu ga, Nani ka? 10.2

Legend 12

Lv999 no Murabito 14

Tales of Demons and Gods 153.5

Tales of Demons and Gods 154

Wortenia Senki 18

No więc witajcie wszyscy! Dzisiejszą aktualkę napisała Meivels, przebijając moją o około 900 słów (i mówicie, że to ja jestem ta zła). Tak czy siak, miało być Aku – nie wypaliło. Miało być Uchi – zapomniałam, że nie ma cleanu. Także no. Nie, Pesip, to Uchi sobie jeszcze postoi. Mam nadzieję, że wypali na następną aktualkę.
Przynajmniej zgodnie z obietnicą, dostaliście opis, jak wygląda praca w grupie. Ciekawa jestem, czy ktoś go przeczytał…

Pierwszy rozdział Kono Yuusha ga Ore… (Kij z tą nazwą) dodamy jutro, bo jeślibyśmy czekali na Typesettera, to pewnie aktualka wyszłaby po północy, czego NIE chcemy. Ale nie martwcie się, jutro będziecie mogli zobaczyć, co to za projekt. No więc taak… Nie będę przepraszać i się tłumaczyć, w dupie to mam. Ludzie na chatango mnie męczyli, a więc ten rozdział dedykuję właśnie im – proszę, macie, już jest. Z dwu tygodniowym opóźnieniem prezentujemy wam nowy projekt, który nosi skrót TUEEE, bo jego pełna nazwa jest zwalona. Jedyne, co mi się w nim podoba, to credits i wygląd głównego bohatera…

Miłego czytania. – Mrina

~Meivels

7 thoughts on “Challenge accepted i jak działają skanlacje.

    1. DZIĘKUJĘ CI ZA TEN KOMENTARZ, JEJU! Już mi było smutno, bo dostaliśmy tak z 12, ale każdy był spamem…

Dodaj komentarz