Loading…

Ożeżki i ciuf ciuf…

Cześć, kto by się mnie tu spodziewał? :3 No to teraz, zanim przewiniecie na dół do rozdziałów, proszę, spróbujcie chociaż przeczytać moje wypociny… Dobrze, zatem na początku chciałbym was przeprosić za to, że aktualka była przesunięta… Mówię wam, co tu się działo, rozdziały widmo, które przez chwilę przestały nimi być tylko po to, żeby trafić do kosza… W tym miejscu powiem wam, że Classi9 w końcu ruszy z miejsca! Następnie mamy ślub Mei i Tuny (byłem świadkiem, opiszę go jeszcze później), zawirowania spowodowane brakiem tłumaczeń do urodzinowych one-shotów… Do tego jeszcze Mei organizowała już od prawie tygodnia dodatkowe szkolenie dla korektorów+, więc ogólnie masa rzeczy na głowie do tego dochodzi jeszcze świat realny… tak, on jeszcze gdzieś tam istnieje… No to tak z grubsza zleciał nam czas od ostatniej aktualki… Teraz pewnie chcecie usłyszeć o ślubie naszej kochanej Mei i ostatnimi czasy trochę mniej znanej Tuny? Cóż, od czego by tu zacząć? Hmm, kilka dni przed wyjazdem Tuna napisała do mnie, czy byłbym w stanie zorganizować pewien przedmiot, wydawało się to tak prozaicznie łatwe, że nawet do głowy by mi nie przyszło, że nie będę w stanie go znaleźć w okolicznych miastach… W walce z takim problemem postanowiłem szybko działać, złożyłem zamówienie w sklepie internetowym, pozostało mi tylko czekać i mieć nadzieję, że przesyłka dojdzie przed moim wyjazdem. Minął jeden dzień potem drugi, na bieżąco sprawdzałem trasę paczki i płakałem, tak płakałem, bo paczka z miasta X została skierowana do miasta Y, które mieściło się na drugim końcu Polski, po czym wróciła do miasta X, z którego finalnie trafiła do miasta B, gdzie kurier dostarczył mi ją praktycznie na ostatni gwizdek… Ja już wtedy wiedziałem, że wiem o tym, że już nic nie wiem, a przynajmniej już wiedziałem, że nigdy nie będzie mi dane dowiedzieć się jak?
Kolejną przygodą było spotkanie z Tuną, po którym cóż skupiliśmy się na szukaniu pewnego pomnika, a potem kawiarni… Pewnie już się domyślacie, ale nie trafiliśmy do tej kawiarni, w której byliśmy umówieni z Mei… Tak, tak brawo my! Po udanej bądź też mniej udanej biesiadzie oraz wręczeniu upominków skierowaliśmy się do muzeum piernika, gdzie zostały wykonane pierniczki zaręczynowe Mei i Führera Tuny. 

Później po krótkiej przygodzie z szukaniem drogi do kolejnego muzeum, gdzie po zabawie w budowanie kamienic czy też ubierania manekinów w stroje z różnych epok doszło do ślubu naszych dwóch gwiazd. Nie no, potem już nie działo się zbytnio nic ciekawego, oberwałem z pana Foki, po czym Kolokwium dorzuciło swoje trzy grosze, finalnie zostałem dobity przez Mei która zdzieliła mnie fletem w… Sam byłem sobie winny, dlaczego sobie z tego zażartowałem… Ech, strasznie to wszystko uprościłem i powiem wam szczerze, że jestem beznadziejnym pisarzem…
Zatem teraz ustąpię miejsca Mei, która napisze właściwą aktualkę. (Jestem okropny, czyż nie?) 😉

Mei: Nie.

 

 

Kolejną część pisze Mei.

W ogóle z tym,  że Tuna mieszka tam, gdzie ja, to taka śmiechowa historia. Bo raz weszłam z ciekawości na jej Facebook i okazało się, co się okazało. A ja zawsze narzekałam, że mam do każdego tak daleko. Teraz mam do każdego daleko oprócz jednej osoby. Z jakiegoś powodu prawie całe Kettei mieszka na południu Polski.

W ogóle zawsze mocno chroniłam swoich zdjęć. Do czasu, gdy Tuna nie wrzuciła ich dla jaj na czat ogólny. Nie mam ci tego za złe, kochanie, ale trochę dziwnie się z tym czuję. Pani w muzeum przeczytała mój nick jako em-e-i, a Ravena jako Rawen. Niby się zdarza, ale i tak trochę to było dziwne.

Robiłam wczoraj to wyżej wspomniane spotkanie dla korektorów+ ludzi, którzy chcieli się czegoś nauczyć. Na początku bardzo się stresowałam. I teraz twierdzę, że lepiej mi grać na występie przed ~300 osobami, niż coś mówić. Tak. Zawsze mam dużo do powiedzenia, ale jak przychodzi co do czego, to mówię tak cicho i niewyraźnie, że nie da mnie się zrozumieć. D:

Spotkanie jest nagrane i wrzucone na YouTube’a, ale tylko wybrańcy mają do niego dostęp. (Czytaj całe Kettei i jeszcze jedna osoba).

Miało być nas o wiele więcej, ale wyszło, że była połowa. W sumie się teraz cieszę.

Mamy też kolejnego jointa z Phoenix Scnas. Bo ja mam za mało pracy, nie? Spodobał mi się i w jakimś stopniu utożsamiam się z główną bohaterką.

Mamy oprócz tego oneshota, który zaginął jakoś przed połową grudnia. QC robiła Nakato – po raz pierwszy, ja jej tylko wytknęłam parę błędów. Należą się jej oklaski. (One tak szybko dorastają)

Parę dni temu doszedł do nas MichałKtoś, który kiedyś robił w Animalsach i Nieznanych. Normalnie kolejny człowiek orkiestra, z którym mogę się kłócić o jeden przecinek przez kwadrans. *oklaski* A propos tego przypomniał się jeden serwer, na który ostatnio trafiłam. Niby językowy, niby nic takiego. Od jakiegoś czasu się tym interesuję i ludzie mnie mają za jakieś guru. Tylko że ja jak tam wchodzę, to czuję się, jakbym nic nie umiała. Też tak czasem macie? Pozdrawiam Polskie Forum Językotwórców.

Ciekawe, czy ktoś się skapnie, w jakim mieście mieszkam.

 

Battle Through The Heaven 44

Battle Through The Heaven 45

Battle Through The Heaven 46

Battle Through The Heaven 47

Musuko ga Kawaikute Shikataganai Mazoku no Hahaoya 17

Musuko ga Kawaikute Shikataganai Mazoku no Hahaoya 18

Musuko ga Kawaikute Shikataganai Mazoku no Hahaoya 19

Shooting Girl

Tales of Demons and Gods 111

Tales of Demons and Gods 111,5

Tales of Demons and Gods 112

Tensei Shitara Slime Datta Ken 35

 

Następnym razem będzie więcej. Nie bijcie.

~Meivels

5 thoughts on “Ożeżki i ciuf ciuf…

  1. Dzięki za rozdziały, spóźnione ale ważne ze są 😉
    A co do miasta to stawiam na Toruń, wygrałem coś ? XD

Dodaj komentarz